Jest jednak taka grupka ludzi, która totalnie się wyróżnia, wyszła poza ramy szarości, ma zupełnie inną wizję świata, jest inna. Ci ludzie mają swoje własne, niespotykane kolory. Czasami stanowią problem, zarówno dla samych siebie, jak i dla społeczeństwa.
Dziś napiszę posta dla tych przeciętniaków. Może ktoś z nich zastanawiał się kiedyś jak to jest być pojebanym? Jak to jest być niezdolnym do zaakceptowania pewnych norm? Jak to jest być nonkonformistą? Jak można kwestionować to, co powszechnie jest uznawane za słuszne?
Okej. Zacznijmy od wyglądu.
(no i co z tego)
Lubię wyglądać tak, jak mi się podoba. Lubię męskie ubrania, lubię również nosić makijaż, lubię drogie, markowe buty.
Co z tego jak wyglądam, skoro mówi to o mnie jedynie to, jak się ubieram? Nie widzę żadnego sensu w obrażaniu chociażby piosenkarki Conchity Wurst za to, że ma brodę. To tylko włosy na twarzy, a ludzie robili z tego aferę międzynarodową. Bo dzieci widzą. Małe dziewczynki zaczną nosić brody. Ciekawe czemu nie martwią się tak w przypadku, gdy dzieci patrzą na swoich rodziców alkoholików. Dzieci patrzą na przemoc i same mogą jej doświadczyć nawet w domu rodzinnym. Obserwują, jak pogarsza się sytuacja między ich rodzicami, patrzą jak wszystko się rozpada, są poszkodowane, gdy oni już wezmą rozwód. Powstaje więc pytanie: co tak naprawdę jest gorsze - broda u kompletnie obcej osoby widzianej jedynie w TV czy traumatyczne przeżycia z dzieciństwa?
Uważam, że ludzie niepotrzebnie przejmują się wyglądem w ogóle. Szczególnie wyglądem innych. Nosz kurwa mać. Gówno mnie obchodzi, czy ktoś ma na sobie obcisłe rurki, dresy czy dzwony, co mnie obchodzi czy ktoś jest łysy, czy ma dredy do pasa i tunele w policzkach, lub inne nietypowe modyfikacje ciała, skoro to tylko... człowiek. Taki sam jak ja. Ze swoimi własnymi, indywidualnymi upodobaniami co do powierzchowności. PS to ja:
Po drugie.
Ja czuję, że jestem w grupie tych kolorowych. Moim kolorem jest sinoniebieski. W mojej szkole czuję się obco (uczęszczam do szkoły katolickiej). Poglądy moje i większości osób w szkole są jak wschód i zachód. Są różne aż tak bardzo, że czasami aż wstyd mi się do nich przyznać. Myślimy skrajnie inaczej. Ja do chrześcijan nic nie mam, do wyznawców innych religii również, nie wtrącam się w cudze wierzenia i nie próbuję nikogo nakłaniać do czegoś, co zgadza się z moimi poglądami. Nie zmuszam nikogo do niczego, ot co, wierzę w wolność człowieka, a niestety religie są dla mnie sporym ograniczeniem.
Czuję się inna, ponieważ coś mi właśnie tak podpowiada. Coś. Kurwa. Ja nawet nie jestem kobietą. Ja nie potrafię utożsamić się z tym, co otrzymałam przy urodzeniu. Nienawidzę miejsca w którym żyję, choć w szkole wmawiano nam, by kochać swoją Małą i Dużą Ojczyznę. Nie. Jedno wielkie, kurewsko wytłuszczone nie. Ja po prostu nie czuję żadnej więzi w tym zapchlonym zadupiem, do którego moi rodzice przeprowadzili się 2 miesiące po moich narodzinach. Również nie czuję, że to imię które mam w dokumentach jest moje. Ono jest tylko pomysłem moich rodziców, ono mnie nie opisuje. Poza tym jest tak przeciętne, że chce mi się nim rzygać.
Ja wiem, że nie jestem normalna. Ja wiem. Trochę mi z tym ciężko. Czasami chciałabym być w tych szarych.
(czy inność jest w porządku?)
Tak.
Inność jest okej.
Jedyne co nie pozwala tego zaakceptować to głównie media oraz otumanione nimi społeczeństwo. No i Kościół Katolicki. I jeszcze kilka innych zbędnych rzeczy.
W moim przypadku, kiedy wyrażam swoją inność, po prostu czuję, że to ja. Najlepiej jest, kiedy swojej odmienności nie muszę chować. Dlatego tak rzadko wychodzę na dwór.
Dlatego tak bardzo potrzebuję ludzi, którzy mnie zrozumieją i dadzą mi swobodę bycia swoją najbardziej pojebaną stroną charakteru. Dlatego jestem tak bardzo wdzięczna moim przyjaciołom, że istnieją i mogę na nich polegać. dziękuję wam goferki
Oto Billy Elliot. Billy jest okej, bo robi to, co sprawia mu przyjemność i nie robi tym nikomu krzywdy. Tak trzymaj, Billy. Jesteś super.
Jeśli przeczytałeś/aś tego posta dokładnie i uważnie, to też jesteś super. Dziękuję ślicznie i widzimy się w następnym poście. Życzę wszystkim szarym i kolorowym miłego wieczoru oraz radości z życia w zgodzie ze sobą.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz