my

my
od lewej: Krzaczuś, Mrówka, Emi aka Jim

1.23.2015

Fakciory #1

Hejka naklejka, dzisiaj zajmę się ciekawymi zjawiskami, które oferuje dla nas Wszechświat. Tego typu posty będą zawierały 5 do 15 takich ciekawostek. Zbieram je na głównie na tumblr, wszelkie prawa autorskie należą do ich autorów.

1. Oko aligatora albinosa




2. Pamukkale, czyli Bawełniana twierdza w Turcji. Są to wapienne tarasy powstałe z osadów wapiennych, składają się z kalcytu i aragonitu. Proces powstawania Pamukkale trwa nieprzerwanie od 14 tysięcy lat. Wymiary: długość 2700 m, szerokość 600 m, wysokość 160 m. Całość objęta jest ochroną przez UNESCO od 1988 roku.



3. Róża Śmierci (Rosa calvaria) jest bardzo rzadkim i tajemniczym gatunkiem kwiata. Przepięknie kwitnie; gdy więdnie, jej pąk tworzy ludzką czaszkę. Naukowcy wciąż nie wiedzą, jak Róża śmierci tworzy ten kształt, nie udało się uzyskać tego efektu w żadnych eksperymentach laboratoryjnych.



4. Merkury, Wenus i Saturn wyrównane z Piramidami w Gizie po raz pierwszy od 2737 lat w dniu 3 grudnia 2012.



5. "Rozpacz" - XVII-wieczna mozaika znajdująca się w Cornaco Chapel w kościele Santa Maria della Vittoria w Rzymie. 



6. Uroczy jeżozwierz.



7. Zasłony z mieszkania palacza



8. Indonezyjska żmija jesienna (wygląda jak smok).



9. Almond Blossom Vincenta van Gogha, 1890. Oryginał znajduje się w The Van Gogh Museum w Amsterdamie.



10. Światłowodowa sukienka z kolekcji Richarda Nicoll wiosna/lato 2015. Brytyjski projektant dołączył do Disneya, by w kolaboracji z londyńskim Studio XO, stworzyć kolekcję zainspirowaną Dzwoneczkiem - bohaterką filmu Piotruś Pan.



11. Kojot jeżdżący koleją w Portland, luty 2009.



Pytanie do Was: jak moglibyśmy ulepszyć tego bloga? Coś dodać, coś odrzucić, zmienić tło? Może macie propozycje na kolejne posty? Pomysły podrzucajcie w komentarzach pod tym postem. Serdecznie dziękuję za uwagę i do zobaczenia.

1.17.2015

,,Nie wiem gdzie jesteś, ani co robisz ale wiedz, że tęsknie za Tobą''


Siedzę sobie i zabieram się za posta, jakoś naszło mnie na refleksje ale w najbliższej przyszłości planuję DIY. Więc czekajcie!
          ,,Nie wiem gdzie jesteś, ani co robisz ale wiedz, że tęsknie za Tobą''.
Tak piękny cytat nieznanego mi autora. Znowu mam wieczór wspomnień. Jest siedemnaście dni po sylwestrze. Nowy rok, powinniśmy go planować. Moje postanowienia są realizowane, wszystko idzie po mojej myśli, ale jakoś tak mnie wspomnienia doganiają, próbuję się podnieść po klęsce. Ostrożnie i powoli. Rany nie zagoiły się do końca. Najpierw opieram się łokciami o posadzkę. Próbuje się dźwignąć. Jeszcze trochę. Wystarczy się wyprostować, tak już się podniosłam teraz tylko muszę iść przez życie. Krok po kroczku. Ktoś mnie chwycił za rękę, odwracam głowę, to szczęście. Idziemy razem, wszystko jest wspaniale! Trzymam się mocno! Przyglądam się dokładnie, widziałam je już kiedyś. Pokazuje mi skrzyżowanie dróg, mówi że będzie na końcu jednej z dróg. Ode mnie zależy którą wybiorę.Idę, widzę różnych ludzi, przyglądających się mnie. Wchodzę w ślepe zaułki z których nie potrafię wyjść. Istny labirynt. Boje się, ale wierzę w siebie i wiem, że dam radę. Długo trwa każda czynność. Dzień jest dla mnie jak wieczność. Raz jest wspaniale, a raz źle, bardzo źle. Gubię się w tym wszystkim. Ale jest ktoś kto mi zawsze pomoże. Ktoś bliski mojemu sercu, przedstaw się przyjacielu! 
Właściwie nie można podać jednej definicji słowa ,,przyjaciel'', dla każdego może być to ktoś inny. Czasem bywa, że go nie ma przy nas w potrzebie. Ale jak go wtedy nie ma, to naprawdę go nie ma, bo nie można go wtedy tak nazwać. Według mnie przyjaciół trzeba dobierać powoli i starannie. Poznać do tego momentu aż nasze serce wybije sylaby ,,TAK-TO-PRZY-JA-CIEL''. Nie potrafię być sama, nienawidzę samotności. Dlatego dla mnie synonimem tego słowa jest szczęście. 

Witam w moim świecie.

Szara masa. Tak właśnie nazywam większość ludzi. Są do siebie podobni, choć każdy jest zupełnie różnym organizmem, każdy ma inne usposobienie, wygląd. Każdy ma swój odcień szarości.
Jest jednak taka grupka ludzi, która totalnie się wyróżnia, wyszła poza ramy szarości, ma zupełnie inną wizję świata, jest inna. Ci ludzie mają swoje własne, niespotykane kolory. Czasami stanowią problem, zarówno dla samych siebie, jak i dla społeczeństwa.
Dziś napiszę posta dla tych przeciętniaków. Może ktoś z nich zastanawiał się kiedyś jak to jest być pojebanym? Jak to jest być niezdolnym do zaakceptowania pewnych norm? Jak to jest być nonkonformistą? Jak można kwestionować to, co powszechnie jest uznawane za słuszne?
Okej. Zacznijmy od wyglądu.




(no i co z tego)
Lubię wyglądać tak, jak mi się podoba. Lubię męskie ubrania, lubię również nosić makijaż, lubię drogie, markowe buty.
Co z tego jak wyglądam, skoro mówi to o mnie jedynie to, jak się ubieram? Nie widzę żadnego sensu w obrażaniu chociażby piosenkarki Conchity Wurst za to, że ma brodę. To tylko włosy na twarzy, a ludzie robili z tego aferę międzynarodową. Bo dzieci widzą. Małe dziewczynki zaczną nosić brody. Ciekawe czemu nie martwią się tak w przypadku, gdy dzieci patrzą na swoich rodziców alkoholików. Dzieci patrzą na przemoc i same mogą jej doświadczyć nawet w domu rodzinnym. Obserwują, jak pogarsza się sytuacja między ich rodzicami, patrzą jak wszystko się rozpada, są poszkodowane, gdy oni już wezmą rozwód. Powstaje więc pytanie: co tak naprawdę jest gorsze - broda u kompletnie obcej osoby widzianej jedynie w TV czy traumatyczne przeżycia z dzieciństwa?
Uważam, że ludzie niepotrzebnie przejmują się wyglądem w ogóle. Szczególnie wyglądem innych. Nosz kurwa mać. Gówno mnie obchodzi, czy ktoś ma na sobie obcisłe rurki, dresy czy dzwony, co mnie obchodzi czy ktoś jest łysy, czy ma dredy do pasa i tunele w policzkach, lub inne nietypowe modyfikacje ciała, skoro to tylko... człowiek. Taki sam jak ja. Ze swoimi własnymi, indywidualnymi upodobaniami co do powierzchowności. PS to ja:
:-)


Po drugie.





Ja czuję, że jestem w grupie tych kolorowych. Moim kolorem jest sinoniebieski. W mojej szkole czuję się obco (uczęszczam do szkoły katolickiej). Poglądy moje i większości osób w szkole są jak wschód i zachód. Są różne aż tak bardzo, że czasami aż wstyd mi się do nich przyznać. Myślimy skrajnie inaczej. Ja do chrześcijan nic nie mam, do wyznawców innych religii również, nie wtrącam się w cudze wierzenia i nie próbuję nikogo nakłaniać do czegoś, co zgadza się z moimi poglądami. Nie zmuszam nikogo do niczego, ot co, wierzę w wolność człowieka, a niestety religie są dla mnie sporym ograniczeniem.
Czuję się inna, ponieważ coś mi właśnie tak podpowiada. Coś. Kurwa. Ja nawet nie jestem kobietą. Ja nie potrafię utożsamić się z tym, co otrzymałam przy urodzeniu. Nienawidzę miejsca w którym żyję, choć w szkole wmawiano nam, by kochać swoją Małą i Dużą Ojczyznę. Nie. Jedno wielkie, kurewsko wytłuszczone nie. Ja po prostu nie czuję żadnej więzi w tym zapchlonym zadupiem, do którego moi rodzice przeprowadzili się 2 miesiące po moich narodzinach. Również nie czuję, że to imię które mam w dokumentach jest moje. Ono jest tylko pomysłem moich rodziców, ono mnie nie opisuje. Poza tym jest tak przeciętne, że chce mi się nim rzygać.
Ja wiem, że nie jestem normalna. Ja wiem. Trochę mi z tym ciężko. Czasami chciałabym być w tych szarych.




(czy inność jest w porządku?)
Tak.
Inność jest okej.
Jedyne co nie pozwala tego zaakceptować to głównie media oraz otumanione nimi społeczeństwo. No i Kościół Katolicki. I jeszcze kilka innych zbędnych rzeczy.
W moim przypadku, kiedy wyrażam swoją inność, po prostu czuję, że to ja. Najlepiej jest, kiedy swojej odmienności nie muszę chować. Dlatego tak rzadko wychodzę na dwór.




Dlatego tak bardzo potrzebuję ludzi, którzy mnie zrozumieją i dadzą mi swobodę bycia swoją najbardziej pojebaną stroną charakteru. Dlatego jestem tak bardzo wdzięczna moim przyjaciołom, że istnieją i mogę na nich polegać. dziękuję wam goferki


Oto Billy Elliot. Billy jest okej, bo robi to, co sprawia mu przyjemność i nie robi tym nikomu krzywdy. Tak trzymaj, Billy. Jesteś super.

Jeśli przeczytałeś/aś tego posta dokładnie i uważnie, to też jesteś super. Dziękuję ślicznie i widzimy się w następnym poście. Życzę wszystkim szarym i kolorowym miłego wieczoru oraz radości z życia w zgodzie ze sobą.



1.08.2015

Let me take a selfie,czyli facebook życiem,lajki tlenem

Tu Krzaczek,witajcie miśki! Zima za oknem,a dyrektorka nie włącza ogrzewania w szkole,brr.Właśnie siedzę przy grzejniku z kubkiem kakao.Ale nie o tym będzie dzisiejszy post.Na przerwie razem z koleżanką siedziałem na ławce,obok nas siedziały dwie dziewczyny z młodszej klasy i przeglądały na telefonie facebooka.Przytoczę ich rozmowę:

-To jest ten chłopak,o którym ci mówiłam.

-On? No,fajny jest,ale...widzisz jego zdjęcia? Najgorsze selfie jakie widziałam.Zwłaszcza jego profilowe.I zobacz jak mało ma lajków...daj sobie spokój,stać cię na lepszego.

-No,w sumie masz rację.Bardzo go lubię,ale te lajki...masakra.

Po usłyszeniu tego,ja i moja koleżanka oddaliliśmy się od nich.Głównie dlatego,że nie wiedzieliśmy,czy się śmiać,czy płakać (wybraliśmy to pierwsze),ale też z obawy,że głupota jest zaraźliwa.Jednak ostatnio coraz częściej można spotykać się z ocenianiem ludzi na podstawie ich internetowych profili.Owszem,można zobaczyć,jaka dana osoba wygląda,czym się interesuje  itd. Ale określanie jej wartości na podstawie liczby polubień pod zdjęciami,czy umiejętności robienia selfie jest po prostu żałosne.Przecież nie to jest najważniejsze w człowieku.Co z tego,że ktoś robi sobie ładne zdjęcia i ma pod nimi mnóstwo lajków? Przecież wnętrze człowieka się liczy,to jaki ktoś jest,a nie to jakie selfie dodaje na facebooka.Jeśli chce się kogoś bliżej poznać,trzeba z nim porozmawiać...charakteru nie zretuszuje się w photoshopie.A co Wy o tym sądzicie? Do następnego posta,pozdrawiam! c:

1.06.2015

To tylko ja.

Witam na blogu! W sumie to witamy bo prowadzimy go razem, trójka przyjaciół. Mój pseudonim to Mrówka, dziwne ale nie pytajcie o szczegóły. Więc nie wiem od czego zacząć. Nie będę mówić o czym jest blog bo każdy z nas będzie pisał to co chce. Ale jak już zaczynam przygodę blogowania to trzeba coś o siebie powiedzieć. Imię, nazwisko i wiek nie ma znaczenia, więc po co je pisać? Zacznę od tego co lubię i czym się interesuję. Jestem dosyć wysportowana, gram w piłkę nożną od dwóch lat, pływam cztery lata. Nieźle wychodzą mi te sporty ale są lepsi. Z filmów lubię HP, WP, Hobbita. Tak więc przepadam za fantastyką. Rysuję nieładnie ale lubię, wyrażam się przez to. Na przyszłość mam dosyć nietypowe i ambitne plany. Podobają mi się tatuaże i różnego rodzaju kolczyki. Jestem trochę dziwna, może leniwa, jakaś inna ale staram się być sobą dlatego nie mam autorytetu. Z Krzaczkiem i Emilką poznaliśmy się przez grę, jakieś niecałe cztery lata temu. Przez jakiś okres kontakt nam się urwał ale ponownie się zgraliśmy. Z charakteru jestem,a w sumie staram się być miła. Często się wkurzam o byle co, mam słabe nerwy. Nienawidzę fałszywości, według mnie to najgorsza cecha jaka istnieje. Być może temu tak uważam przez niemiłe doświadczenia. W sumie nie wiem jaka jestem, zdecydujcie o tym sami.

Krzaczki,herbata i inne sprawy

Witajcie moje miśki! Nazywam się Krzysiek,jednak na blogu znajdziecie mnie pod pseudonimem "Krzaczek",wymyśliła go kiedyś moja przyjaciółka i spodobał mi się.Mam 15 lat i jestem w trzeciej klasie gimnazjum.Uczę się dość dobrze.Jestem wrażliwą,nieśmiałą,nieufną i mało pewną siebie osobą,ale gdy już komuś uda się do mnie zbliżyć,staje  się dla mnie bardzo ważny i zawsze może liczyć na moje wsparcie. ^^ Ludzie mówią,że mam duszę artysty.Moim hobby jest rysowanie,czasem piszę opowiadania.Lubię też czytać książki,oglądać filmy i słuchać muzyki.Oprócz tego interesuję się kulturą innych krajów,a także zwierzętami.Moim ulubionym kolorem jest niebieski <3. Ukochanym napojem jest zielona herbata,bez której po prostu nie mogę żyć.Właśnie ją piję,haha xD Jeśli chodzi o jedzenie,to jem bardzo mało,ale gdybym miał wybrać swoje ulubione danie to byłoby to spaghetti lub zupa pomidorowa (co najśmieszniejsze,nienawidzę pomidorów ;-; ). Nie mam ulubionego gatunku muzyki,słucham wszystkiego,co wpadnie w ucho i chyba każdy wykonawca ma przynajmniej jakiś jeden utwór,który lubię.Nie mam też ulubionego gatunku książek,choć najczęściej zaczytuję się w fantasy.Lubię też wszystkie rodzaje filmów.No,może poza horrorami.Nie boję się ich,ale zawsze w połowie zasypiam xD Na blogu będę pisał...właściwie o wszystkim.Mam nadzieję,że was nie zanudzę! Bloga będę prowadził z moimi dwiema przyjaciółkami.No i ... to chyba tyle.Do następnego posta! c:

Cześć

Zabawkowe dinozaury są zrobione z plastiku.
Plastik produkuje się w ropy naftowej.
Ropa naftowa to głównie materia organiczna.
Materia organiczna zawiera dinozaury.
Plastikowe dinozaury są zrobione z prawdziwych dinozaurów.
Gdzie moje maniery. Witam, nazywam się Salomea i jestem dziwnym człowiekiem.





Zdecydowanie.
Będę wraz z moimi przyjaciółmi prowadzić tego bloga. Lubię moich przyjaciół. Jima Morrisona też lubię. Jak mi urosną włosy, to będę miała takie jak on. A on miał włosy jak Aleksander Wielki.
Mój wiek się nie liczy i nikomu jest on do życia potrzebny, dlatego go nie ujawnię.
Ujawnię za to inne rzeczy, istotniejsze. Kocham muzykę, uwielbiam się dzielić moimi ukochanymi piosenkami i utworami, gram na dwóch instrumentach. Nieporadnie, ale gram.
Noszę skarpetki nie do pary, jestem wegetarianką, interesuję się nauką, kosmosem, kosmitami, zjawiskami paranormalnymi i parapsychologią, muzyką, moimi ulubionymi malarzami są m.in. Vincent van Gogh, Salvador Dali, Zdzisław Beksiński.
Uważam, że normalność jest pojęciem względnym tak samo jak piękno, mam zaburzenia tożsamości, tłuste włosy i dużo zadane na jutro.
Jestem dziecinna, lubię filmy animowane i gumę balonową. Nie umiem się wysławiać i lubię nosić za duże bluzy. Prowadzę długie rozmowy o sikaniu z moją najlepszą przyjaciółką.
To już chyba wszystko, do zobaczenia w następnym poście. Jeszcze się zastanowię, o czym będzie.
Dobranoc