my

my
od lewej: Krzaczuś, Mrówka, Emi aka Jim

8.26.2015

Misc

Nie chcę dawać w tym poście ciekawostek. Chociaż w sumie dawno ich nie było. Kilka miechów... no dobra. Ale tym razem będzie duuuuuużo.
Lipiec w moim odczuciu ciągnął się powoli, aczkolwiek równomiernie. Za to pierwszych dni sierpnia, szczerze mówiąc, nie pamiętam (i to bynajmniej z powodu nietrzeźwości). Nie mogę powiedzieć, że się nudziłam, mimo że rzadko kiedy opuszczałam mój pokój. Już tłumaczę: po prostu nazbierało mi się zaległości książkowo-filmowo-komiksowo-serialowych. A gdzie jest najwygodniej czytać i gapić się 9 godzin (z małymi przerwami) w ekran? Bynajmniej na dworze.
Cholera, wyszłam z wprawy pisania po polsku. Wcale się nie zapomniałam i nie napisałam 2 linijek po angielsku. wcale xdXDXxdx
W grę wchodzą również bardziej ekstremalne rzeczy, np. przeżycie 24 godzin bez prądu i 50 bez internetu. Było ciekawie. I całkiem fajnie się grało w kuzynką w państwa-miasta przy świeczce. Tak trochę dziko. Ale trzeba było jakoś zabić czas, kiedy wszystkie baterie się powyczerpywały.
Nie ma co się rozwodzić, przejdę już do rzeczy. (that's what she said)


1.  Saturn zaobserwowany z Ziemi dnia 14 października 1968. 


2. Dziewiętnastowieczna ilustracja medyczna ukazująca chorobę skóry.


3. Próbki piasku z różnych miejsc na Saharze,


4. Zachód słońca na Marsie.



5. 10-tygodniowy ludzki płód w woreczku owodniowym. 


6. Kobieta czytająca książkę po trzęsieniu ziemi na Haiti w 2010.


7. Tak zwane "najczystsze" zdjęcie Merkurego ever.


8. Reakcja wody po spryskaniu aerożelem hydrofobicznym.


9. Fotografia Billy'ego Meiera z 8 marca 1975. Jedna z pierwszych poddana optycznej analizie komputerowej. Niezależne laboratorium potwierdziło, że nikt nie przerobił tego zdjęcia i jest to najprawdopodobniej prawdziwe UFO. 


10. Podwodna rzeźba w Grenadzie (państwie Karaibskim), w honorze naszych Afrykańskich przodków wyrzuconych za burtę (TN: nie wiem jeszcze o co chodzi więc przetlumaczyłam opis dosłownie.)


11. Punkt Nemo: najdalsze miejsce od lądu na Ziemi. Gdybyś się tam znalazł(a), otaczałyby cię ponad 23 400 000 km^2 oceanu.


12. Pluton i Australia. Też wam się wydawało, że był trochę większy?


13. Gdybyś był(a) psem:
  • spał(a)byś 2 razy dłużej
  • jadł(a)byś 2 razy więcej
  • postrzegał(a)byś kolory inaczej w zależności od odległości
  • lepiej widział(a)byś w nocy
  • był(a)byś dużo szybszy
  • miał(a)byś o 10 więcej zębów
  • twoje ugryzienia byłyby ponad 2,5 raza silniejsze
  • twój odcisk kciuka byłby odciskiem twojego nosa
  • twoim najlepszym przyjacielem byłby człowiek :)
źródło: youtube

14. Osoba, która robiła to zdjęcie, chciała uchwycić piorun; nie wiedziała jednak, że zbliża się tornado i okazało się to dopiero gdy piorun oświetlił trąbę powietrzną. Teksas, Ft. Stockhon.


15. Nietoperz wampir zginie, jeśli nie wypije krwi przez 2 noce z rzędu. Na szczęście niektóre najedzone nietoperze zwracają krew by podzielić się nią z innymi w zamian za oczyszczenie futerka. 


16. Jeleń Sika nie traci białych plamek, kiedy dorasta. 


17. Husky "chodzący" po wodzie. Tak naprawdę chodzi on po lodzie pokrytym niewielką warstwą opadniętego deszczu. 


18. Model ukazujący ile razy planeta Ziemia mieści się w objętości Słońca. 


19. Grzybowa biblioteczka w ogrodzie botanicznym w Kyoto w Japonii.


20. To może wyglądać jak ze Skyrima, ale to prawdziwe zjawisko. Śnieg się roztopił i momentalnie zamarznął tworząc lodową rzekę. 


21. Popularnym zwyczajem homo- i biseksualistek w latach '10-'50 było obdarzanie ukochanej fiołkami, symbolizującymi ich miłość. 


22. Oto Kryptopterus vitreolus, (ang. Ghost Catfish) - transparentny sum. Kiedy umiera, staje się nieprzezroczysty.


23. Opisane przez świadków typy wyglądu kosmitów. (kliknij na obrazek by przeczytać miejsca zaobserwowania)


24. Meteorolodzy jeszcze nie mają nazwy na to zjawisko. Prawdopodobnie jest to połączenie tęczy i siły tornada.


25. Naukowcy uważają, że gdyby człowiek posiadał skrzydła, każde z nich mierzyłoby tyle, ile wzrost posiadacza razy 3. Czyli mniej więcej wyglądałoby to tak. 


26. Ouroboros: wąż gryzący własny ogon. Mitologiczny i alchemiczny symbol cyklu Natury i Wszechświata: powstawanie z destrukcji, życie ze śmierci.


27. Pocałunek ślimaków na czereśniach.


28. Przebita nożem czaszka znaleziona we Francji. Należała do rzymskiego żołnierza, który poświęcił życie w Wojnach Galicyjskich, ok. 52 rok p.n.e. 


29. "Pocałunek oceanów", kartka pocztowa, 1923.



30. Opuszczony kościół w Czechach wypełniony figurami duchów.





Myślę, że 30 starczy. Nie? I tak będzie więcej. Stay tuned.

8.25.2015

Jeszcze żyję. Dokąd zmierzam?

Witajcie, tu znowu ja. Przepraszam za długą nieobecność na blogu, nie miałem zbytnio możliwości, by pisać, postaram się robić to teraz częściej. Przepraszam również w imieniu moich przyjaciółek, które z różnych powodów, też nie mogły publikować postów.
Wakacje były...ciężkie. Ale takich właśnie się spodziewałem. Najpierw pożegnanie z klasą. Cudowną klasą. Gimnazjum nie było najlepszym okresem mojego życia jeśli chodzi o sprawy pozaszkolne, ale jeśli chodzi o samą szkołę, a przede wszystkim klasę, to było świetne. Poznałem ludzi, których chyba mogę nazwać przyjaciółmi i chłopaka, który potrafi zaprzeć mi dech w piersiach. Pożegnanie z nimi było dla mnie naprawdę ciężkie. Plusem jest to, że z przyjaciółmi wciąż się widujemy, a owy chłopak idzie do tej szkoły, co ja. Przynajmniej na przerwach będę mógł go podziwiać z oddali. Może przestanie być tylko moim kolegą i stanie się kimś więcej? Ta...marzenia. Ale lubię marzyć. Co więcej mi pozostało?
Odwiedziłem też parę razy bliską mi osobę w więzieniu. Jest silna, jak zawsze. Silniejsza, niż ostatnio, gdy ją widziałem. Wciąż walczy, chociaż większość nie widzi w tym sensu. Ale kurczowo trzyma się nadziei, jak przestraszone dziecko trzyma się matki. Nadzieja jest jedyną rzeczą silniejszą od strachu.
W międzyczasie pojawiły się też kolejne problemy rodzinne. Ludzie potrafią być bardziej fałszywi i podli, niż mi się wydawało.
Ale dosyć już o tym, co było w wakacje. Przykro mi o tym przypominać, ale za tydzień się kończą. Czas na liceum. Jej, Próbuję nie być pesymistą, ale nie wychodzi mi to. Widziałem już nową klasę na zebraniu. Właściwie nie mogę powiedzieć, że pierwsze wrażenie było złe, ale nie było też dobre. Parę osób znam. Puste dziewczyny z bogatych domów, które uważają się za lepsze od innych, bo mają air maxy, "buty z powietrzem". O cholera. Plusem jest to, że będę miał w klasie dwie osoby z mojej poprzedniej, w tym moją przyjaciółkę. Reszty nie znam. Czy lubię poznawać nowych ludzi? Hm. W sumie tak, ale jednocześnie się tego boję. W każdym razie wątpię, że ci ludzie będą tak fajni, jak moja poprzednia klasa, ale dam im szansę. Nie ocenia się ludzi po pierwszym spotkaniu. Ani piątym. Ani po dziesiątym. Ludzi poznaje się całe życie. I nigdy nie pozna się ich do końca.
Hm. Liceum, matura, przygotowanie do dorosłości... Czy dam radę? Czego ja właściwie oczekuję od życia? Chciałbym być szczęśliwy, to na pewno. Ale czym właściwie jest szczęście? Czy kiedykolwiek byłem naprawdę szczęśliwy? No i jak to szczęście osiągnąć? Pytań jest dużo więcej i nie odpowiedzą na nie wujek Google i ciocia Wikipedia. Pewnie też chodzą wam po głowie różne pytania. Szukajcie odpowiedzi. Szukajcie siebie.
To tyle w dzisiejszym poście, kolejny będzie już chyba trochę inny.
Pozdrawiam, Krzaczek.
Audycja zawierała lokowanie produktu.




5.26.2015

Depresyjny bełkot.

To całkiem...zabawne uczucie. Budzisz się rano i pierwsza twoja myśl to "Nienawidzę siebie". Słowa te dość często pojawiają się w twojej głowie. Gdy idziesz do szkoły. Gdy napawasz wzrok widokiem ukochanej osoby, która nigdy nie będzie twoja. Gdy patrzysz na swoje żałosne odbicie w lustrze. Gdy wieczorem, popijając ulubioną herbatę, obserwujesz przez okno ulicę. "Nienawidzę siebie".
Właściwie ciężko ci stwierdzić, kiedy to się zaczęło. W sumie już gdy byłeś małym dzieckiem, czułeś, że coś jest nie tak, że jesteś inny, słabszy, gorszy. Być może łudziłeś się, że coś się zmieni. Naiwny człowiek. Nauczyłeś się jednak spędząć całe dnie z osobą, którą gardzisz. Nie chcesz być jak ona. Wyżywasz się na niej. Jest żałosna. Jest beznadziejna. Jest...tobą.
Schudłeś...bardzo. Ale nie zamierzasz na tym zaprzestać. Jeszcze trzy kilo, jeszcze pięć, jeszcze dziesięć. Chcesz, żeby było widać ci kości. Kombinujesz z jedzeniem, szukasz innych metod. Nie możesz przestać, chociaż wiesz, że robisz sobie krzywdę. Marzysz o tym, żeby znów być chudy, jak kiedyś. Jeszcze zanim zacząłeś brać te pieprzone leki. Chociaż może już jesteś chudy? Niektórzy tak ci mówią. Ale nie ufasz im. Wiesz lepiej.
W sumie nie jest tak, że nienawidzisz wszystkiego w swoim ciele. Lubisz swoje ręce. Są szczupłe. Podobają ci się też twoje małe, delikatne usta. I uwielbiasz swoje oczy. Przybierają piękny odcień niebieskiego, gdy płaczesz.
Chyba dobry z ciebie człowiek. Często to słyszysz i może faktycznie coś w tym jest. Starasz się pomagać innym, być dla nich ciepły, miły, dawać im wspracie. Jesteś bardzo empatyczny. Potrafisz postawić się w sytuacji innej osoby i dzieki temu lepiej ją zrozumieć. Poczuć jej radość, smutek, ból, tęsknotę...
Jesteś jednak strasznie nieśmiałą osobą. Jesteś cichy i zamknięty w sobie. Boisz się otworzyć. Im więcej ludzie o tobie wiedzą, tym łatwiej będzie im cię skrzywdzić. Ich też się boisz, nie ufasz im. Nawet gdy ktoś chce się do ciebie zbliżyć, odtrącasz go, czasem nieświadomie. Mimo to ludzie cię lubią. Naprawdę. Ale i tak czujesz się samotny. Samotny w tłumie, który cię przytłacza. 
Masz też dużo problemów rodzinnych. Martwisz się o swoich bliskich. Chcesz, żeby to się już skończyło...ale nie skończy się szybko. Wspierasz członków swojej rodziny, przynajmniej się starasz. Czy to coś daje? Nie wiesz. Oni też próbują ci pomóc, ale chyba nie wiedzą jak.
Rzeczą, za którą najbardziej się nienawidzisz jest to, że potrafisz kochać. Bo nie kochasz tych, których inni chcieliby, żebyś kochał. Podobają ci się chłopcy, a sam nim jesteś. Nienormalne. Heh. Ciota, pedał, zboczeniec. Wiesz, co cię czeka w przyszłości. Wiesz, że już nie tylko ty będziesz siebie nienawidził. Będzie cię nienawidzić większość osób z twojego otoczenia. Będą się tobą brzydzić. Życzyć ci śmierci. Na razie wie twoja mama, kilka przyjaciółek. I ludzie czytający tego bloga. Na szczęście jesteś anonimowy. Może ktoś inny jeszcze się domyśla. Ale...nie będziesz ukrywać się całe życie. A może przeciwnie, będziesz do tego zmuszony?
Zakochałeś się...mocno. Jeszcze nigdy nie czułeś niczego tak silnego. On jest taki męski i silny, ale jednocześnie taki miły, czuły i troskliwy. I taki piękny. Nie wygląd się liczy, ale nie możesz oderwać oczu od jego ciała. Jest twoim największym marzeniem. Nieosiąglanym marzniem. Nie jest twój. Jesteście tylko kolegami. Chociaż ostatnio jest między wami dobrze, nawet bardzo. Było nawet kilka sytuacji, które mogły ci pozwolić myśleć, że on...nie,pewnie ci się wydaje. Z resztą i tak nie masz odwagi powiedzieć mu o swoich uczuciach. Liczysz na jego ruch. Ruch, który może nigdy nie nadejść. 
Uważasz, że jesteś beznadziejny. Do niczego się nie nadajesz. Innym byłoby lepiej bez ciebie. Jesteś nic nie wartym, niezauważalnym istnieniem.
Śmierć... Umieramy powoli każdego dnia. Taka jest smutna prawda. Ale ty zdałeś sobie z tego sprawę chyba wcześniej niż inni. Czasami masz ochotę pomóc śmierci cię zabrać. Chcesz rzucić się w jej objęcia. Może ona zdoła ci pomóc? Ukoić twój ból?
Przy życiu trzymają cię osoby, które są dla ciebie ważne. I taka mała, głupia nadzieja, że jakoś się ułoży i będzie dobrze. Może skończą się twoje problemy? Może uda ci się pokochać siebie? Naiwnie w to wierzysz, ale coraz ci ciężej.
Ludzie są jak ptaki...piękne stworzenia. Mogą robić, co tylko chcą. Polecieć gdziekolwiek chcą. Jednak niektórym ptakom brakuje już sił, by dłużej latać. Czy ktoś zauważy, że brakuje mi tchu? Czy ktoś zapłacze nad moim upadkiem?

4.18.2015

Telefon dzwoni, ale kto ma go odebrać?

 Pożegnaliśmy się w środę. Przyjechali na tydzień, żeby zobaczyć nas zanim znów wrócą do Wielkiej Brytanii i być może przez dłuższy czas już nie przyjadą. Czuli, co ich czeka. My też, ale nie chcieliśmy o tym rozmawiać. Zamiast tego piliśmy kawę z wiórkami kokosowymi. Była dobra.

W czwartek słyszeliśmy ją ostatni raz. Była silna, jak zawsze. Silniejsza od nas, chociaż to ona od trzech lat przeżywa prawdziwe piekło. Zamieniłem z nią parę słów. Prosiła, żebym zajął się mamą. Obiecałem, że to zrobię. Powiedziałem jej, że teraz to chyba ja będę dorosłym w domu. Tata zamknął się w sobie, a mama potrzebuje pomocy. Mojej pomocy. Ona dobrze mnie rozumiała. Sama kiedyś spełniała tą rolę. Powiedziałem jej, że da sobie radę. Zawsze dawała. Dzielna dziewczyna. Podałem telefon mamie, najbardziej potrzebowała rozmowy z nią.


 W piątek poszedłem do szkoły. Nie czułem się na siłach, ale wiedziałem, że pewien ktoś poprawi mi humor. I nie zawiodłem się. Przy nim zapomniałem o wszystkich problemach. On jest cudowny, szkoda, że nie mój. Tak, dobrze przeczytaliście, ON. Ale o tym może w innej notce. Na razie snujcie podejrzenia. W każdym razie wszystko się kończy, lekcje też. Wracając do domu, patrzyłem na ptaki. Były wolne. Zastanawiałem się, czy ona też będzie. Za kilka godzin miałem się przekonać.


 Czekanie to najgorsza rzecz na świecie. Zwłaszcza gdy czeka się na wiadomość o tym, jak potoczą się losy bliskich ci ludzi. Rodzice palili papierosy. Dużo. W całej kuchni kłębił się dym papierosowy. W sumie, nie przeszkadzało mi to. Mama mogła za dymem ukryć łzy.


 Zadzwonił brat. Poleciał tam, żeby być przy niej. To dobry chłopak. Zawsze to czułem. Mama drżącą reką podniosła telefon. Krzyczałem na nią, żeby odbierała szybciej. Nie panowałem już nad emocjami. Brat opowiedział nam o tym, co ich czeka.


 Jedno uderzenie młotkiem. I zniszczone życie dwojga ludzi. Bardzo bliskich mi ludzi. Wyrok? 2 i 4 lata. Za co? Za niewinność. Tak po prostu. Byli w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. To tyle.


 Brat roztrzęsionym głosem powiedział, że zadzwoni później. Musi pobyć sam. Mamie znów zaczęły lecieć łzy z oczu. Tata skrył twarz w dłoniach i zaczął płakać. Pierwszy raz widziałem go płaczącego. To był naprawdę dziwny widok. Objąłem go. Mama też podeszła nas przytulić. "A myślałem, że jestem z kamienia..."- powiedział tata. Jest twardym człowiekiem, ale nawet on ma serce. Za to ja w tej chwili czułem się, jakby ktoś mi je zabrał. Moje ruchy był automatyczne, jakbym był robotem. Nie płakałem. Właściwie nic nie czułem. Rodzice uspokoili się. Zaczęli rozmawiać, dodawać sobie otuchy. Ja poszedłem do pokoju i próbowałem płakać. Nie mogłem. Może to szok, nie wiem.


 Minął dzień, a ja wciąż nie uroniłem ani jednej łzy. Pewnie przyjdą cięższe chwile i w końcu pęknę. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Zazwyczaj jestem wrażliwy. Przynajmniej zacząłem dziś coś czuć. To coś to tęsknota. Mam ochotę do niej zadzwonić. Usłyszeć jej głos. Ale jej komórka leży teraz, wyłączona w szufladzie. No właśnie. Telefon dzwoni, ale kto ma go odebrać?



3.31.2015

Dzień zmarłych.

Pogoda dzisiaj jest jakaś pierdolnięta. Ulewa, słońce, śnieg, słońce, ulewa, choroba. Chcę już noc, żeby w ciemnościach móc słuchać melodyjki z pozytywki. Niebo w tym momencie wygląda jak lody o smaku ślepo-śmietankowym.
Wkurwia mnie grawitacja.
Właściwie, dlaczego przekleństwa są potępiane przez społeczeństwo? Według mnie, nie liczy się co mówimy, ale co czynimy i jak reagujemy. To jest to, czym jesteśmy. Nie słowa. Co z tego, że powiem "kurwa"? No kurwa? To sprawia, że mam ubogie słownictwo i wszystko lekceważę? To ja dziękuję. Mówi się, że ważny jest szacunek dla drugiego człowieka. Dlaczego sposób użycia naszych strun głosowych ma kogoś znieważyć? Przecież to tylko dźwięk przez nas wydawany i odpowiednio artykulowany. Coraz częściej wydaje mi się, że bardziej nie rozumiem niż rozumiem działanie świata. Może intelektualnie nie wyszłam jeszcze z przedszkola, kto wie. Zresztą czego można się spodziewać po kimś, kto ogląda Spongeboba i bawi się gumowymi dinozaurami, gdy nikt nie patrzy.



Słońce obwieszcza nastanie nowego dnia. W zależności od tego czy świeci, determinuje co robimy w ciągu doby. Promienie słoneczne sprawiają, że widać moją twarz, że moje ubrania je pochłaniają, że trzeba wstać i iść do szkoły... iść do ludzi. Nastawiać policzek sto razy. Przywdziać maskę i paradować w niej dla uciechy innych. Odstawić swoje potrzeby i poddać się pokucie. I tak od nowa, prawie codziennie przez 8 godzin. 
Jestem jak duch. Nie lubię słońca... W nim nie da się nic ukryć. Jedynie nasz dusze uciekają przed nim i czekają na zmierzch, kiedy to powracamy do domu i nie musimy już nic udawać.
Jesteś tym, o czym myślisz przed snem. Jesteś tym, na co masz teraz największą, dziką ochotę. Jesteś swoim uśmiechem i grymasem pod koniec dnia. Jesteś tym, co śpiewasz w wolnym czasie. Jesteś swoimi łzami, jesteś muzyką. Słuchaj siebie.

3.14.2015

Fakciory #3

Witam serdecznie po zajebiście długiej przerwie w kolejnych ciekawostkach ze świata. Myślę, że jakoś to zrekompensuję.


1. Ruby Falls (ang. Rubinowy Wodospad) jest podziemnym, wysokim na 145 stóp wodospadem położonym wewnątrz Lookout Mountain w pobliżu miejscowości Chattanooga w stanie Tennessee.



2. Opuszczona stacja metra w Paryżu przebudowana w basen.



3. Ta rybka żyje głęboko w oceanie i pluje małą, świetlna kulką, by zdezorientować swoich drapieżnych kolegów i uciec od bycia zjedzoną. 




4. Kryty basen w Berlinie, lipiec 2014.




5. Pasmo górskie Sagarmatha w Himalajach.



6. Kontener wypełniony kwiatami na cmentarzu Greenwood Cemetery w Nowym Jorku.



7. Wodospad na mchu w rumuńskiej miejscowości Caras-Severin.



8. Co się stanie, gdyby podmienić słońce z innymi gwiazdami:




9. Wąwóz wróżek, wyspa Skye, Szkocja, kwiecień 2014



10. Mała dziewczynka regularnie karmiła kruki. Oto, co dostawała od nich w zamian:



11. Gdyby lalka Barbie była prawdziwą kobietą, miałaby 1,75 wzrostu, 99 cm w biuście, 45 cm w talii, 84 cm w biodrach i numer buta 35/36. Ważylaby 50 kg, przy tym wzroście jej BMI wynosiłoby ok. 16,24, więc prawdopodobnie nie miałaby już menstruacji. Ze względu na jej proporcje poruszałaby się na czworakach.




12. Spadający meteor uchwycony przez kamerkę w samochodzie w miejscowości Tauranga, Nowa Zelandia.




13. Panorama ujęta podczas turlania się ze wzgórza. Wygląda magicznie.



14. Grupa kobiet wiesza świeżo wyprane nazistowskie sztandary.



15. Zbliżenie na skrzydło motyla.



16. Ostatnie dzieło Beksińskiego, ukończone w dniu śmierci artysty, 2005



17. Najstarszy Australijczyk Alfred "Alfie" Date (obecnie ma 109 lat) szyje na drutach ubranka dla skaleczonych pingwinków.



18. Ta sukienka jest wykonana z prawdziwych kwiatów, rozpadła się na wybiegu jako symbol gnicia; Alexander McQueen s/s 2007.



19. Butelki Coca-Coli na przestrzeni lat.



20. Frida Kahlo maluje w łóżku, fotograf anonimowy, 1940.



21. Zamek w Olsztynie, Polska.



22. Fawela w Rio de Janeiro, Brazylia (fun fact: Rio de Janeiro oznacza dosłownie Rzeka Styczniowa).



Myślę, że to na tyle. Poza tym 11 x 2 = 22, a 11 to moja szczęśliwa liczba. Do miłego.








oH GOD przecież dzisiaj jest 14 marca 2015, w amerykańskim zapisie daty wychodzi liczba pi: 3/14/15
Niesamowite, nieprawdaż?