my

my
od lewej: Krzaczuś, Mrówka, Emi aka Jim

8.25.2015

Jeszcze żyję. Dokąd zmierzam?

Witajcie, tu znowu ja. Przepraszam za długą nieobecność na blogu, nie miałem zbytnio możliwości, by pisać, postaram się robić to teraz częściej. Przepraszam również w imieniu moich przyjaciółek, które z różnych powodów, też nie mogły publikować postów.
Wakacje były...ciężkie. Ale takich właśnie się spodziewałem. Najpierw pożegnanie z klasą. Cudowną klasą. Gimnazjum nie było najlepszym okresem mojego życia jeśli chodzi o sprawy pozaszkolne, ale jeśli chodzi o samą szkołę, a przede wszystkim klasę, to było świetne. Poznałem ludzi, których chyba mogę nazwać przyjaciółmi i chłopaka, który potrafi zaprzeć mi dech w piersiach. Pożegnanie z nimi było dla mnie naprawdę ciężkie. Plusem jest to, że z przyjaciółmi wciąż się widujemy, a owy chłopak idzie do tej szkoły, co ja. Przynajmniej na przerwach będę mógł go podziwiać z oddali. Może przestanie być tylko moim kolegą i stanie się kimś więcej? Ta...marzenia. Ale lubię marzyć. Co więcej mi pozostało?
Odwiedziłem też parę razy bliską mi osobę w więzieniu. Jest silna, jak zawsze. Silniejsza, niż ostatnio, gdy ją widziałem. Wciąż walczy, chociaż większość nie widzi w tym sensu. Ale kurczowo trzyma się nadziei, jak przestraszone dziecko trzyma się matki. Nadzieja jest jedyną rzeczą silniejszą od strachu.
W międzyczasie pojawiły się też kolejne problemy rodzinne. Ludzie potrafią być bardziej fałszywi i podli, niż mi się wydawało.
Ale dosyć już o tym, co było w wakacje. Przykro mi o tym przypominać, ale za tydzień się kończą. Czas na liceum. Jej, Próbuję nie być pesymistą, ale nie wychodzi mi to. Widziałem już nową klasę na zebraniu. Właściwie nie mogę powiedzieć, że pierwsze wrażenie było złe, ale nie było też dobre. Parę osób znam. Puste dziewczyny z bogatych domów, które uważają się za lepsze od innych, bo mają air maxy, "buty z powietrzem". O cholera. Plusem jest to, że będę miał w klasie dwie osoby z mojej poprzedniej, w tym moją przyjaciółkę. Reszty nie znam. Czy lubię poznawać nowych ludzi? Hm. W sumie tak, ale jednocześnie się tego boję. W każdym razie wątpię, że ci ludzie będą tak fajni, jak moja poprzednia klasa, ale dam im szansę. Nie ocenia się ludzi po pierwszym spotkaniu. Ani piątym. Ani po dziesiątym. Ludzi poznaje się całe życie. I nigdy nie pozna się ich do końca.
Hm. Liceum, matura, przygotowanie do dorosłości... Czy dam radę? Czego ja właściwie oczekuję od życia? Chciałbym być szczęśliwy, to na pewno. Ale czym właściwie jest szczęście? Czy kiedykolwiek byłem naprawdę szczęśliwy? No i jak to szczęście osiągnąć? Pytań jest dużo więcej i nie odpowiedzą na nie wujek Google i ciocia Wikipedia. Pewnie też chodzą wam po głowie różne pytania. Szukajcie odpowiedzi. Szukajcie siebie.
To tyle w dzisiejszym poście, kolejny będzie już chyba trochę inny.
Pozdrawiam, Krzaczek.
Audycja zawierała lokowanie produktu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz