my

my
od lewej: Krzaczuś, Mrówka, Emi aka Jim

2.08.2015

Klątwa młodych i sławnych - o Klubie 27

Witajcie miśki! Dzisiaj chciałbym opowiedzieć wam o Klubie 27. Terminem tym określa się znanych muzyków, którzy zmarli w wieku 27 lat. Jest ich naprawdę dużo, na liście znajduje się kilkadziesiąt nazwisk. Przyczny śmierci tych osób to najczęściej nieszczęśliwe wypadki, zabójstwa lub samobójstwa. W poście opiszę tylko najbardziej znanych członków klubu.

Można powiedzieć, że zaczęło się 3 lipca 1969 r., gdy współzałożyciela The Rolling Stones, 27-letniego Briana Jonesa, znaleziono martwego w jego basenie. Niektórzy uznają, że był to niefortunny wypadek, inni podejrzewają zabójstwo. Już kilkoro przed nim nie dożyło swoich 28 urodzin, m.in. Louis Chauvin, który zmarł na kiłę czy Robert Johnson, który został otruty. Jednak dopiero śmierć Briana Jonesa miała zwrócić uwagę ludzi na mroczną liczbę 27.

Rok później Jimi Hendrix uznawany dziś za największego gitarzystę rockowego w historii, przedawkował leki nasenne i zachłysnął się wymiocinami. Miał 27 lat.

Kilka tygodni później zmarła 27-letnia Janis Joplin, wybitna autorka tekstów i wokalistka, jedna z pionierów rocka psychodelicznego. Powodem śmierci było przypadkowe przedawkowanie heroiny.

Kolejnym muzykiem, który nie doczekał swoich 28 urodzin był Jim Morrison, poeta, filozof i wiodący wokalista grupy The Doors, uznawany dziś za jedną z najbardziej wpływowych figur muzyki rockowej. Znaleziono go martwego w wannie, w paryskim hotelu, w którym nocował wraz ze swoją miłością Pam. Jako przyczynę śmierci uznano zawał serca, jednak prawdziwe okoliczności jego śmierci do dzisiaj nie są jasne. Być może stało się to za sprawą przedawkowania narkotyków, najprawdopodobnie heroiny.

Zaczęto dostrzegać związek pomiędzy śmiercią tych ludzi. Wszyscy byli wielkimi muzykami i wszyscy pożegnali się z tym światem zbyt wcześnie. Z czasem kolejni artyści kończyli w podobny sposób - soulowa wokalistka Linda Jones, która zmarła w śpiączce, czy liderka zespołu The Gits Mia Zapata, która została zgwałcona i zamordowana.

W 1994 r. Kurt Cobain, członek zespołu Nirvana, w wieku 27 lat popełnił samobójstwo. Podobno mówił kiedyś, że chciałby umrzeć młodo, tak jak Jimi Hendrix. Jego matka w wywiadzie powiedziała kiedyś: "Już go nie ma i dołączył do tego głupiego klubu. Mówiłam mu żeby do niego nie dołączał."
Wtedy zaczęto oficjalnie używać terminu Klub 27. Samobójcza śmierć Cobaina wstrząsnęła światem.

O istnieniu mrocznego klubu pechowych 27-latków przypomniała w 2011 r. angielska wokalistka soul i R&B Amy Winehouse. Powodem śmierci było zatrucie alkoholem po długim okresie abstynencji.

Co o tym wszystkim sądzicie? Klątwa czy zbieg okoliczności? A może chęć dołączenia do klubu wiecznie młodych i sławnych?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz